On wysprzątał całe mieszkanie i włączył Cesarię Evorę.
- Jakie ładne włączyłeś. Ale czemu słuchamy nieboszczki? - zdziwiłam się, bo On nie należy do fanów Cesarii. A mnie się w tym domu nie pyta o zdanie w sprawie muzyki.
- Bo jest najświeższa - odkrzyknął On z drugiego końca mieszkania.
- Najświeższa?! - osłupiałam ze zgrozy i ze zdziwienia, że On przegapił co najmniej kilka ważnych wydarzeń.
- NAJLEPSZA - powtórzył On trochę głośniej.

6 comment(s):
To mi przypomniało anegdotkę z pewnego teatru muzycznego.
Reżyser nie może podczas próby dogadać się dźwiękowcem z kwestii ustawienia dźwięku i w końcu zdesperowany woła "Głuchy jesteś, czy co?!", na to obrażony dźwiękowiec: "Sam jesteś głupi!";-)))
Dobre, dobre! :-) Czasem to tak jest, że słyszymy to, co chcemy (nierzadko w bardzo pokrętny sposób) usłyszeć.
Cesaria Evora (RiP) ma w sobie to coś. Jest w tym jakaś siła, może i świeżości :)
Zgadzam się. Ja bardzo lubię.
Jednak mówienie "świeżość" w chwili, gdy zostało użyte słowo "nieboszczyk", byłoby odrobinę nie na miejscu, nie sądzisz? ;-)
zawsze można położyć świeże kwiaty i od razu odium "nie na miejscu" ulatnia się niczym zbłąkana dusza zawrócona z drogi do czyśća w intencji której zapalono w końcu świecę :)
Coś w tym jest, zgoda :-)
Prześlij komentarz