- Wiesz, ostatnio odkryłam w toalecie w pracy gazetę.
- Tak? Jaką?
- Myślałam, że to "Playboy", ale nie. To był "Coaching".
- Więcej do czytania - zauważył On.
- W sumie racja. Oprócz tego leży tam jakaś książka po rosyjsku, chyba romans, sądząc po okładce. I kieszonkowy słownik rosyjsko-polski.
- Aha. Nie myślałaś, żeby tam dorzucić coś swojego?
- Myślałam. Ale nie wiem, czy "Zen w sztuce łucznictwa" jest wystarczająco hermetyczne.

2 comment(s):
Uwielbiam Coaching :) czytam go od deski do deski i czekam z utęsknieniem na kolejny numer! A swoją drogą to całkiem zróżnicowane spektrum "czytadeł" macie w pracy :)
Pozdrawiam cieplutko
Bo jesteśmy zróżnicowani - mamy różne wykształcenie i różne zainteresowania - jak widać :-) Nawet u mnie w domu są książki z tak diametralnie różnych dziedzin, że aż szok, jak sobie człowiek uświadamia, że podręcznik użytkownika Fiata 125p leży między Nietzschem a słownikiem terminów ogrodniczych. Ale jestem przekonana, że wszędzie tak jest, prawda?
Również gorąco pozdrawiam!
Prześlij komentarz