Kupuję bilet miesięczny (w Krakowie: kartę).
- "Wyciągnij Krakowską Kartę Miejską" - czyta On.
- Co chcesz, po krakowsku. Ciesz się, że nie piszą "wyciąg".
- I "oglądnij potwierdzenie, czy wszystko się zgadza" - pokiwał głową On.
- I "nie chodźże na nogach, kup kartę na wszystkie linie".
- I "wyjdźże na pole, wsiądźże do tramwajki"...

13 comment(s):
A tutaj na Pomorzu mówią, że "deszcz pada NA DWORZU". U mnie w Poznaniu jest na dworze.. Ale za to przyciski się wdusza, mama nie każe czegoś zrobić, makaron się jada ze sosem, a po sznekę z glancem najlepiej udać się do składu. A jak jest daleko to podjechać bimbą. :D
Uwielbiam gwary i stylizacje regionalne.
Hmmm... Jestem z Pomorza i z tego co wiem, "na dworzU" to nie regionalizm, tylko zwykły błąd językowy. Nawet na Pomorzu powinno się mówić "na dworzE". :-)
Miśko, też lubię - jak widać - ale chyba nie macie regionalizmów w języku oficjalnym na Pomorzu? :-)
Aleksandro, bo Pomorze to na dworze, a na Pomorzu to na dworzu! Jest taka reguła, że musi być zgodność końcówek, w łacinie ;-)
Aleksandro: Nie wiem jak to jest naprawdę. Wszyscy się na mnie drą jak ich poprawiam, ze mówi się "na dworze" a nie "na dworzu". Że niby ja bym na dwór królewski chciała wychodzić.
Makabra O_o
Nawet jeśli byś chciała, to chyba nikt nie broni? ;-)
Bronić nie broni. Ino dworu brak :P
Pochodzę z Dolnego Śląska, w sklepie zawsze proszę o zrywkę, tak też czyni reszta kupujących. Gdy o zrywkę poprosiłam w Poznaniu, pani kasjerka nie miała pojęcia o czym mówię i prosiła o powtórzenie :) od tej pory bardzo się pilnuję i proszę o siatkę :) jak wygląda ta kwestia w Waszych regionach? Zawsze mnie to zastanawiało :)
Znam słowo "zrywka", ale nie używam go. Przez 20 lat mieszkałam na Górnym Śląsku (nie jestem Ślązaczką), tam się chyba mówi "reklamówka", ja mówię "siatka", ale rzadko, bo zwykle noszę torbę płócienną.
Ale paniami w sklepie bym się nie sugerowała, ostatnio zostałam obdarzona takim spojrzeniem w Ikei, jak zapytałam o melaminowe talerze (nie czy są, tylko gdzie leżą, bo w ofercie były), że myślałam, że proszę co najmniej o karambolę w osiedlowym spożywczaku ;-)
Co do pomorskich regionalizmów - kiedyś usłyszałam od warszawiaka, że wyraz "flaszka" jest taki specyficzny dla ludzi z Pomorza, a w Warszawie nikt tak nie mówi. Ale nie wiem, czy mu wierzyć!;-)
Miśka - niesłusznie się na Ciebie drą, a Ty słusznie poprawiasz.:-)
"Na dworzu" by było, gdyby było jakieś "dworze" w rodzaju nijakim, jak np."morze".
A jest "dwór", rzeczownik w rodzaju męskim, który oznacza zarówno dwór królewski, jak i otwartą przestrzeń. Skoro "ten dwór", to "na tym dworze".
Ten Warszawiak od flaszki raczej rzadko bywał w stanie świadomym poza swoim miastem, bo na Śląsku (całym, Górnym, Dolnym i Opolskim) używa się tego słowa. I w Galicji też.
Na całym terenie byłego zaboru pruskiego i austriackiego, bo to od die Flasche pochodzi! To samo jest ze słowem "kibel", przy czym ma ono różne znaczenie :-)
Podlasie też zna słowo 'flaszka'. Czasem nawet go używa.
Agata
Agato, sama widzisz, niedoinformowany był ten Warszawiak ;-)
"Kibel" też jest powszechny, a nawet czasownik skonstruowano od niego :-)
Jestem co prawda Aleksandra, a nie Agata, ale chętnie wychylę jakąś flaszkę w intencji regionalizmów!;-)
Prześlij komentarz