22 kwietnia 2010

Tarta sufletowa

Jestem niespełnioną purystką kulinarną: wciąż poszukuję przepisów źródłowych, klasycznych, prawdziwych. Nieufnie podchodzę do nowoczesnych modyfikacji, pogardą darzę chodzenie na łatwiznę i zastępowanie gorzej dostępnych składników łatwiej dostępnymi. Cenię sobie prostotę, która zawiera się w tradycji.

Są jednak dania, które same w sobie są fuzją smakową, nowoczesnym wymysłem, kombinacją klasyki z XXI wiekiem - i w tych przepisach można pozwolić sobie na modyfikacje, za co z ochotą się zabieram. Nazywam to tuningiem potraw. Najczęściej wyrzucam z przepisu rzeczy, których On nie jada z powodu alergii czy gustów, zastępuję je składnikami mającymi według mnie polepszyć smak gotowego dania. Nihil novi, robi tak chyba każdy, kto gotuje świadomie.

W środę zrobiłam jednak coś niepodobnego do siebie: wiernie zrealizowałam przepis Pascala. No, wyjąwszy kostki smaku (nie używam) i natkę pietruszki (On ma alergię). I... nie jestem zadowolona z efektu końcowego. Co gorsza, nie mam pojęcia, co zrobić, żeby ta tarta była lepsza, bo musicie przyznać, że drzemie w niej potencjał. Przepis pochodzi z książeczki "Po prostu mi to ugotuj", zawierającej przepisy na szybkie obiady (ale nie jest szybki).


NADZIENIE:
1 kalafior
1 l bulionu warzywnego
100 g startego emmentalera
3 jajka (osobno białka i żółtka)
czosnek
2 łyżki masła
60 g mąki
200 ml mleka pełnotłustego
gałka muszkatołowa (1 kulka)
sól, pieprz

Ciasto wyrobić, wstawić do lodówki na 30 minut.
Wyłożyć nim formę do tarty.

Kalafior podzielić na różyczki i ugotować do miękkości w bulionie.
Z masła, mąki i mleka zrobić beszamel, doprawić gałką muszkatołową.
Beszamel wystudzić, dodać żółtka i wymieszać.
Kalafior odcedzić, dodać do masy beszamelowo-żółtkowej, rozgnieść widelcem.
Doprawić czosnkiem, solą i pieprzem.
Białka ubić na sztywną pianę, pianę dodać do masy, delikatnie wymieszać.
Wylać na "miseczkę" z ciasta, wstawić do rozgrzanego piekarnika i piec w 160 stopniach (bez termoobiegu w 180) przez ok. pół godziny.

Tarta ładnie wyrosła, z wierzchu pięknie się przyrumieniła, ale w smaku była trochę zbyt mdła. Może dodałam zbyt mało czosnku? Nie chciałam, żeby jego smak zdominował kalafior, bo przecież nie o to chodzi. Nie mam pomysłu, co by ją mogło poprawić. Może wędzony łosoś?

11 comment(s):

marilla pisze...

Jako że jestem zdeklarowanym nierybożercą to raczej poszłabym w przyprawy,nie składniki - więcej czosnku i papryki bym dodała:))

Blancari pisze...

Hm... kalafior, beszamel, ementaler... no takie połączenie to jednak ryzyko mdłego smaku... Raczej przeznaczone dla wielbicieli łagodności.
Chyba zostaje Ci jednak modyfikacja przepisu, aby dodać mu "charakteru". Możesz spróbować z łososiem, może ostrzejszy typ sera i jakies orzechy? Zależy do jakiego smaku chcesz dążyć.
Ja bym wrzuciła zrumieniony boczek, ale to już by była fuzja fuzji, a dla niektórych konfuzja. :D
W każdym razie miłych poszukiwań połączenia idealnego :D

marilla pisze...

Wrzuć dwa kokosy i będzie gites.

my sElf pisze...

Najlepiej w całości...

my sElf pisze...

Czytam o Chou-Fleur en Verdure Julii Child i wymyśliłam - może rzeżucha?

Aleksandra pisze...

Może ser pleśniowy typu roquefort, rokpol, czy inna gorgonzola? Albo trochę utartego parmezanu? Albo i to i to! :-)
A pieprzu dużo dodałaś? Bo ja bym dała sporo, grubo mielonego.

my sElf pisze...

Zachęcam do eksperymentów z serami pleśniowymi - pasowałyby idealnie, niestety On ma na takie sery bardzo długie zęby.

Spróbuję z rzeżuchą, jak mi wyrośnie, i z parmezanem. A może mi się uda jakiś bardziej pikantny ser dostać?

Pieprzu było dość sporo.

Krytyk Kulinarny pisze...

Ach tarta... No tak, zgodzę się z licznymi przedmówc(zyni)ami, że kalafior, beszamel i ementaler mogą dać ryzykownie mdły efekt. Z dużą pomocą spieszy tu gałka muszkatołowa, to z pewnością. Pieprz też jak najbardziej nic tu nie popsuje, papryka to nie wiem? Może chili, chyba odrobina ostrości chili lepsza niż ziemistość papryki. Zmiana sera - to bym przedsięwziął w pierwszej kolejności, bo jakoś nie mam przekonania do ementalera w ogóle. Niechby to był gruyere, choćby i edam czy nasz polski podlaski - one są bardziej słone niż emental. Jeśli wszak dodać do tego jakąś dominantę smakową (łosoś czy inne silne smaki), to z pewnością utraci się zamysł pierwotny, czyli jednak gładkie kalafiorowo-serowe wrażenie typu ecru :) Jak będzie dobry ser i trochę większe szczypty przypraw, to będzie ok, na pewno :)

my sElf pisze...

Jakoś mi to chilli nie gra z kalafiorem - tak jak piszesz, efekt ma być ecru, zatem ostrzejszy ser, a obok może prosta sałata z sosem vinegret? I kontrast zapewniony.

Krytyk Kulinarny pisze...

spoko, sałata z winegretem będzie tu doskonała, ten duet (tarta i sałata) to chyba jedno z najbardziej klasycznych ale i szczęśliwych połączeń kulinarnych :) a chili - zgadzam się, dyskusyjne, ja lubię, ale wiem, że są tacy, którzy mogą mieć opory - to chili tak wstawiłem w odpowiedzi na jedną z sugestii czytelnika, który proponował paprykę w proszku; zawsze wszak można postawić chilniczkę (jak się nazywa taka solniczka w której jest chili??) :P i młynek z pieprzem, każdy może sobie dopieprzyć i dochilić wedle uznania wówczas :)

my sElf pisze...

Klasyka, jak wiadomo, jest modna zawsze! Chillniczka - pomysł bardzo ciekawy i na pewno do zastosowania dla chillimaniaków.

 

Blog Template by BloggerCandy.com | Edited by On & my sElf