In-side - czyli w środku, ale tak jakby z boku. Ten cykl będzie o moim zakręcie na design. Tak jak szafiarki mają fioła na punkcie ciuchów, tak ja - mimo że lubię ładne ubrania - byłabym w stanie wydać każde pieniądze na wyposażenie wnętrz. Niestrudzenie poszukuję przedmiotów pięknych, ale przy tym praktycznych i w przystępnej cenie.
Moim ulubionym działem w każdym sklepie jest ten, gdzie znajdziecie talerze, obrusy i poduszki. Wprost uwielbiam miejsca, w których sprzedaje się tylko to. Gdybym miała maszynę do szycia, w pierwszej kolejności uszyłabym pokrowce na krzesła, ubranko na pralkę, ozdobne poduszki i makatkę na ścianę. Mam trzy roczniki "Elle Decoration" i nadludzkim wysiłkiem woli powstrzymuję się przed kupowaniem kolejnych numerów. W głowie kłębi mi się co najmniej osiem wizji wymarzonych mieszkań. Kiedy odwiedzam znajomych, bezwiednie myślę, co powinni zmienić, żeby pomieszczenie było bardziej funkcjonalne (uff, ale nie mówię im tego!). Naszą kuchnię projektowałam przez pół roku, wielokrotnie zmieniając koncepcje. Na moim dysku znajduje się CV stworzone specjalnie dla Ikei, mimo że nigdy go nie wysłałam. Uwielbiam planować remonty.
Przyszedł czas, żeby powiedzieć to głośno...
Jestem wnętrzofilem-amatorem-gawędziarzem.
I o tym tu będzie.

17 comment(s):
Jestem uradowana *tęcza w oczach*. Bo ja też! Zaraziła mnie przyjaciółka i wchodzę na designerskie strony, i ślinię się do ekranu, i wszystkich "DIY", ja jestem, np. fanką pudełek, wiktoriańskiego stylu, skandynawskich pokoików. Ostatnio w Kauflandzie (!) kupiłam dwa wieszaki w kształcie konia (długa historia, lubię rzeczy z końmi, z łosiami też), metalowe i mam tyle pomysłów, gdzie je zawiesić i jak wykorzystać, że na razie leżą i czekają aż siła nieczysta je przymocuje. Tak w ogóle to cóż za telepatia! Dwa dni temu oglądając zdjęcia ładnie zagospodarowanych biurek (ach, te kuszące deseczki z weheartit.com) stwierdziłam, że posortuję wszystkie swoje rzeczy i... tak też uczyniłam. Poukładałam wszystko pięknie, część powkładałam do pudełeczek i teraz adoruję je zalotnymi spojrzeniami. Ale przebiłam samą siebie, bo nawet do przegródek porozsypywałam spinacze, gumki, temperówki itd., pragnę zaznaczyć, że jestem straszną bałaganiarą, ale kredeczki zawsze natemperowane. Odliczam dni do klęski pudełeczkowej (jestem silna, na razie odkładam na miejsce).
Bla, bla, bla.
klik - http://designteka.pl/
http://www.designsponge.com/category/diy
http://imageshack.us/photo/my-images/687/wieszaczek.jpg/
haha, mam podobnego bzika na punkcie urządzania wnętrz :D
Pat, to się cieszę, że choć kilku osobom trafi w gusta ten cykl :-) Też mam ulubione motywy (ptaszki! jak widać po blogu) i wyobraź sobie, też w ten weekend planuję sprzątać biurko! Wieszaczek cudny :-)
Karolinkie, ja aż żałuję, że remont już za nami! Już w zeszłym roku chciałam przestawiać meble, ale mi minęło, teraz całą energię poświęcam na obmyślanie liftingu łazienki :-)
Ptaki też lubię bardzo (tylko w ujęciu nieżywym ;>), te wszystkie naklejki na ścianę *___*.
Na żywe ptaszki mam uczulenie, więc muszą być rysunkowe :-)
No to czekam na ciąg dalszy.
O nein! Akurat dzisiaj byłem na zakupach w meblowym. Zaopatrzyłem się w biurko i krzesło. W przyszłym tygodniu będzie pora na łóżko. I gdy tak poszukiwałem potrzebnych mi rzeczy, widziałem ogrom niepotrzebnych, ale za to pięknych. Pomyślałem sobie wtedy w duchu, że chyba rozumiem ludzi, którzy się tym fascynują.
Nie wiem czy dane mi będzie tak na poważnie się tym zarazić, ale oporu stawiać nie będę. Może się okaże, że to znakomita broń przeciw memu bałaganiarstwu?
Czekam więc na kolejne wpisy z szufladki 'in-side'. :)
Nino, pracuję nad tym, żeby wypuścić coś jeszcze dzisiaj :-)
Martinie, a nie sądzisz, że "potrzebność" jest rzeczą względną? Jestem daleka od tego, żeby zapełniać dom setkami durnostojek tylko dlatego, że są piękne, ale też równie odległa jest moja postawa od minimalizmu typu "posiadam na własność tylko 100 rzeczy". Staram się zachować rozsądek. Rzeczy użytkowe przecież mogą być nie tylko praktyczne, ale i śliczne :-)
Ja mam słabość do świec, zwłaszcza tych z pałeczkami cynamonu i ziarnami kawy. Muszę naprawdę się starać, aby nie przesadzać z ich ilością :) Urządzanie wnętrz to wielka frajda.
Mejoa, ale tylko zbierasz czy używasz? Nam się kurzy kolekcja, bo ja używam tylko zapachowych podgrzewaczy, i to tylko jak mi się przypomni, że można by coś zapalić :-)
"Rzeczy użytkowe przecież mogą być nie tylko praktyczne, ale i śliczne :-)"
I w tym właśnie pokładam swą nadzieję. :)
Między innymi dlatego te wszystkie wnętrza w katalogach prezentują się tak znakomicie, bo charakteryzują się daleko idącym umiarem.
W moim przypadku jakość zawsze wygra z ilością.
Wnętrza w katalogach nie są zamieszkane, dlatego wyglądają tak świetnie. W łazience gdzieś trzeba trzymać schnący ręcznik, brudne skarpetki i szczoteczkę do zębów, a wielkie, puste wnętrze tego nie ułatwia ;-)
Również używam podgrzewaczy do wypalania, cała reszta stanowi kolekcję nie-do-ruszania :)
Przyłączam się do grona zaciekawionych zwłaszcza dlatego, że doceniam rzeczy ciekawe, ale ich poszukiwanie i urządzanie wnętrz bardzo mnie męczy. A ptaszki to ciekawy temat, mam nawet kilka takich drewnianych cudaków, które sprawiłem sobie przy okazji różnych festynów - kulinarnych z założenia, ale i czasem też ptaszkujących :)
Mejoa, podziwiam Cię! Mnie te kurzące się świece doprowadzają do szału.
Krytyku, w końcu ta słynna slowfoodowa gęś... to też ptak ;-)
Prześlij komentarz