1 stycznia 2012

Jadalne bikini

- Postanowiłam kupić sobie jadalne bikini.
- Jadalne? - ożywił się On.
- Ale tak sobie myślę, że cukierki cię strasznie zasłodzą...
- No, zasłodzą - pokiwał głową On.
- To może kupię takie z tostów z serem? Albo ze spaghetti? Albo z banoffee? Żeby na pewno ci zasmakowały.

5 comment(s):

Aleksandra pisze...

Proponuję z pizzy - dwa trójkąciki na górę i jeden na dół. A troczki mogą być z ciągnącego się sera. Ale w sumie... chyba szkoda pizzy marnować na robienie z niej bikini. ;-)

Olga Cecylia pisze...

Gorącego nie nałożę, a pizza na zimno jest OHYDNA... Więc może poprzestanę na tym spaghetti ;-)

Krytyk Kulinarny pisze...

Jest jeszcze beef jerky, suszone kawałki wołowiny, które z powodzeniem można połączyć paskiem wędzonej słoniny. To tak nieco w nawiązaniu do stylistyki medialnej Lady Gag. Zjedzenie całości wymagałoby większej aktywności, werwy i tężyzny niż połknięcie czekoladek. No i ile zwierzęcej energii po takiej mięsnej porcji! :)

Olga Cecylia pisze...

Wołowina mnie przerosła... ;-)

Aleksandra pisze...

Krytyku Kulinarny - Twój pomysł mnie powalił!;-)))
Popłakałam się ze śmiechu!;-D

 

Blog Template by BloggerCandy.com | Edited by On & my sElf