- Dzisiaj wspominamy młodość - zakomunikowałam E.
- To znaczy?
- Słuchamy radia z przebojami lat 90.
- Aha. Ja wtedy miałam 10 lat - wyjawiła E. - Nawet nie pamiętam, jaka wtedy byłam. Na pewno nie lubiłam chłopaków.
- Ja chciałam być Emilką z Księżycowego Nowiu. Tak jak ona pisałam wiersze i pamiętnik. I marzyłam o tym, żeby zostać pisarką.
- W sumie...
- No właśnie, w pewnym sensie się spełniło.

7 comment(s):
Ale Twój Tadzio chyba nie jest malarzem? ;)
Savil
Jest tak malarzem, jak ja pisarką, czyli - w pewnym sensie ;-)
Swoją drogą, dłuższą chwilę myślałam "jaki Tadzio?!", bo czytałam wersję, gdzie pan Kent miał na imię Ted :-)
Boś młoda jeszcze. W starszych tłumaczeniach był Tadzio. Hehe - też chciałam być Emilką (urocze czasy młodszej podstawówki) :D
Większość książek, jakie czytałam w podstawówce, to były stare wydania z biblioteki.
Ale Montgomery dostałam od Babci, wydanie z lat 90, w którym była ciotka Elżbieta, ale Ted, Emilka i Ilza, ale kuzyn Jim i ciotka Ruth.
Jak dla mnie to albo tłumaczyć wszystkie imiona, albo żadnego, a nie sobie wybierać :-)
Ciotki Elżbieta i Laura, Emilka i Ilza, Tadzio, kuzyn Jim i ciotka Ruth.
Pamiętam, ile polowałam na "Anię" w wydaniu dwutomowym, w materiałowych, żółtych okładkach, które ma mama i do których się przyzwyczaiłam :)
W Ani pani Małgorzata Linde nazywała się oryginalnie Rachel, a Ewa Moore - Leslie. :)
Savil
A przecież zarówno Jim (Jimmy), jak i Ruth mają polskie odpowiedniki, już nie wspomnę, że "Tadzio" w żadnym razie nie wiąże się z "Theodorem". (Czytałam też po angielsku, powtórzę za Pat: dla języka :-))
Moja mama - w to trudno uwierzyć, ale naprawdę! - nie czytała Montgomery.
Prześlij komentarz