Kiedy czytałam o lankijskim jedzeniu, wiele słów wydawało mi się znajome: curry, roti, curd, arak...
W końcu oglądało się te filmy bolly i nie tylko. Prędko jednak zrozumiałam, że choć tamtejsza kuchnia czerpie wiele z elementów indyjskich - siłą rzeczy, w końcu to rzut kamieniem - to różni się od niej tak samo, jak dania polskie od rosyjskich. A może nawet bardziej.













