Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Slow Food. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Slow Food. Pokaż wszystkie posty
29 stycznia 2016
10 września 2013
Piekielne drugie śniadanie
Piekielne drugie śniadanie
8 czerwca 2013
5 mitów o wodzie
5 mitów o wodzie
Mój zeszłoroczny tekst o wodzie z kranu wymaga chyba uzupełnień. Raz, że przez rok trochę się zmieniło na rynku, a dwa, że wciąż pokutują jakieś dziwne mity i przekonania.
Jeśli zastanawiasz się, czy można pić wodę z kranu - ten tekst jest dla Ciebie!
Mój zeszłoroczny tekst o wodzie z kranu wymaga chyba uzupełnień. Raz, że przez rok trochę się zmieniło na rynku, a dwa, że wciąż pokutują jakieś dziwne mity i przekonania.Jeśli zastanawiasz się, czy można pić wodę z kranu - ten tekst jest dla Ciebie!
6 czerwca 2012
Cupcakes - teoria i praktyka
Cupcakes - teoria i praktyka
Pisałam ostatnio o muffinach, a dzisiaj będzie o ich księżniczkowych siostrach, zwanych cupcakes, a u nas babeczkami albo kapkejkami.
Księżniczkowatych, bo cupcake'i są kolorowe, starannie udekorowane, błyszczące od posypek, jadalnych perełek i innych cudów.
Księżniczkowatych, bo cupcake'i są kolorowe, starannie udekorowane, błyszczące od posypek, jadalnych perełek i innych cudów.
24 marca 2012
Muffiny - teoria i praktyka
Muffiny - teoria i praktyka
Przepisów na ten wypiek jest w internecie od groma, w księgarniach znajdziecie książki poświęcone tylko muffinom, a w amerykańskich serialach pojawiają się dzieci przygotowujące te "wyjątkowo proste" wypieki na lekcjach gospodarstwa domowego. Ale czy to na pewno jest wyjątkowo proste?
19 grudnia 2011
Bulion na kostce czy z kostki?
Bulion na kostce czy z kostki?
Co jest w kostce rosołowej?
A ekologiczne kostki?
Domowy bulion - zdrowy?
Pewnie wsadzę tym tekstem kij w mrowisko, ale naprawdę muszę to z siebie wyrzucić. Przeczytałam ostatnio tekst o kostkach rosołowych i to mnie popchnęło do napisania kilku słów na ten temat. Bo jak się mają takie buliony do reguł Slow Food? Większość z Was powie pewnie, że nijak.
Co jest w kostce rosołowej?
Te produkty popularnych firm zawierają przede wszystkim sól, następnie tłuszcz, przyprawy, zioła, ekstrakty z warzyw i niewielkie ilości suszonych warzyw, ekstrakt z mięsa i kości, wzmacniacz smaku w postaci glutaminianu sodu. Nadmiar soli w diecie nie jest zdrowy, ale gotując zupę też dodajemy soli, i to w podobnej ilości. Pozostałe składniki w takich ilościach nie szkodzą, i chociaż niektóre wyprodukowano w laboratorium, nie są "sztuczne". Może poza tym ostatnim, który co prawda pochodzi od całkowicie naturalnego związku chemicznego, znajdującego się praktycznie we wszystkich białkach (w tym w mleku kobiecym!), ale tworzony jest syntetycznie i opinie co do jego wpływu na nasz organizm są bardzo podzielone.
A ekologiczne kostki?
Kosztują co prawda czterokrotnie więcej, ale przecież powinny być zdrowe! Ale, o dziwo, w składzie wszystko tak samo, poza glutaminianem sodu, który jednak ukrywa się pod nazwą ekstraktu drożdżowego. Zwykle mają też tłuszcz palmowy (to, że pochodzi z ekologicznych upraw nie sprawia wcale, że jest zdrowszy). Krótko mówiąc, za wyższą cenę dostajemy to samo, tylko nieco mniej słone i na eko-warzywach.
Domowy bulion - zdrowy?
Najbardziej slowfoodowo byłoby ugotować własny bulion i zamrozić go na dłużej. Tylko co będzie zawierał gotowy wywar? Dokładnie to samo, co kostki: ekstrakty z warzyw i mięsa, sól, tłuszcz i przyprawy. I tylko bez dodatku glutaminianu (co nie znaczy, że bez zawartości). Co prawda mamy wpływ na proporcje tych składników, za to musimy pilnować garnka przez pół dnia. W gotowym produkcie płynnym nie ma ani warzyw, ani mięsa, bo je wygotowujemy. Nie ma się co bulwersować, na tym to polega. Nikt nie sięga po rosół, jeśli chce wykorzystać dobroczynne właściwości marchewki.
Złoty środek
W gotowaniu esencjonalnego, obłędnie pachnącego rosołu mistrzem świata jest mój tata. Nastawia go rano i co jakiś czas przychodzi z pracy, żeby sprawdzić, co tam słuchać i czuć w garnku. Ale tata pracuje pod domem (i to dosłownie), więc ma taką możliwość. Ja mam pracę 7 km od mieszkania, na co dzień muszę zrobić obiadokolację jak najszybciej.
Staram się przygotowywać własny tak często, jak tylko mogę, mimo że nie mam dostępu do eko-warzyw z własnej działki ani do wiejskich kur. Ale w mojej kuchni są też kostki, bo uznaję je za wystarczająco dobry substytut długo gotowanego bulionu. Nie uznaję używania uniwersalnych przypraw zamiast ziół, bo mają za dużo syntetycznych dodatków. Ale kluczem do zdrowego odżywiania jest rozsądek, zwłaszcza przy czytaniu etykiet. Nie ma co wpadać w panikę na widok każdego symbolu E, lepiej poświęcić ten czas szumowinom. Tym z powierzchni rosołu.
Złoty środek
W gotowaniu esencjonalnego, obłędnie pachnącego rosołu mistrzem świata jest mój tata. Nastawia go rano i co jakiś czas przychodzi z pracy, żeby sprawdzić, co tam słuchać i czuć w garnku. Ale tata pracuje pod domem (i to dosłownie), więc ma taką możliwość. Ja mam pracę 7 km od mieszkania, na co dzień muszę zrobić obiadokolację jak najszybciej.
Staram się przygotowywać własny tak często, jak tylko mogę, mimo że nie mam dostępu do eko-warzyw z własnej działki ani do wiejskich kur. Ale w mojej kuchni są też kostki, bo uznaję je za wystarczająco dobry substytut długo gotowanego bulionu. Nie uznaję używania uniwersalnych przypraw zamiast ziół, bo mają za dużo syntetycznych dodatków. Ale kluczem do zdrowego odżywiania jest rozsądek, zwłaszcza przy czytaniu etykiet. Nie ma co wpadać w panikę na widok każdego symbolu E, lepiej poświęcić ten czas szumowinom. Tym z powierzchni rosołu.
24 października 2010
Mit ślimaka
Mit ślimaka
Spotkałam się z opinią, że gotowanie w duchu Slow Food wiąże się z większą ilością czasu spędzonego w kuchni i wydłużonym oczekiwaniem na posiłek. To nieprawda, nawet jeśli przeciwstawimy Slow Foodowi klasykę domowego fast foodu, czyli zupki w proszku i inne dania-zalewajki. "Danie w 5 minut" można zrobić nie tylko z torebki - bo ileż zajmuje zrobienie makaronu z jakimś prostym sosem? Najwyżej 10 minut.
Bardzo często słyszę z ust osób gotujących niepochlebne uwagi pod adresem tekstów typu "że też ci się chce". A przecież codzienne gotowanie wcale nie zajmuje wiele czasu! Oczywiście, są dania bardziej i mniej pracochłonne, ale nawet mięso wymagające marynowania przez 2 doby czy gotujący się przez pół dnia rosół nie wymagają stałego dozoru i de facto czas poświęcony na ich przygotowanie to najwyżej godzina.
Ta refleksja nasunęła mi się po bliższym przyjrzeniu się tzw. fiksowi do gołąbków bez zawijania - czyli potrawy z definicji istniejącej w rzeczywistości węgorza z drobiu i kaszanki koszernej. Dwie firmy w tym roku wypuściły takie cudo. Jako że ja gołąbki robię w godzinę (dowód tutaj), nie mam zamiaru fiksować gołębio - ale poczytałam sobie, bo stało na ladzie w moim sklepie osiedlowym, a ja się nudziłam w kolejce.
Powody dla stworzenia tego rewolucyjnego fiksu są następujące:
Zanim zaczniemy zwijać gołąbki, należy ugotować kapustę.
A przed wyruszeniem w drogę należy zebrać drużynę! Ja blanszuję pojedyncze liście. I to wystarcza.
Nie może być ona zbyt twarda, ani rozgotowana, tak aby gołąbki nie rozwinęły się w garnku podczas gotowania.
Wystarczy je tak gęsto poukładać, żeby nie miały szansy się rozwinąć.
Do ich przygotowania najlepiej używać jeszcze gorących liści kapusty.Niestety takimi liśćmi łatwo się poparzyć,
Na szczęście człowiek jest stworzeniem rozumnym, które potrafi korzystać z narzędzi, nie musi wyławiać liści z garnka gołymi rękami.
a co gorsza przygotowanie całej potrawy wymaga czasu i umiejętności.
A użycie fiksu cofa zegarek i nie trzeba umieć niczego, nawet czytać.
(Cytaty pochodzą ze strony producenta.)
Rewolucyjny fiks kosztuje ok. 3,5 zł i zawiera bułkę tartą, białko jajka w proszku, niezidentyfikowany tłuszcz roślinny i przyprawy. Najdroższa bułka tarta na świecie.
Bardzo często słyszę z ust osób gotujących niepochlebne uwagi pod adresem tekstów typu "że też ci się chce". A przecież codzienne gotowanie wcale nie zajmuje wiele czasu! Oczywiście, są dania bardziej i mniej pracochłonne, ale nawet mięso wymagające marynowania przez 2 doby czy gotujący się przez pół dnia rosół nie wymagają stałego dozoru i de facto czas poświęcony na ich przygotowanie to najwyżej godzina.
Ta refleksja nasunęła mi się po bliższym przyjrzeniu się tzw. fiksowi do gołąbków bez zawijania - czyli potrawy z definicji istniejącej w rzeczywistości węgorza z drobiu i kaszanki koszernej. Dwie firmy w tym roku wypuściły takie cudo. Jako że ja gołąbki robię w godzinę (dowód tutaj), nie mam zamiaru fiksować gołębio - ale poczytałam sobie, bo stało na ladzie w moim sklepie osiedlowym, a ja się nudziłam w kolejce.
Powody dla stworzenia tego rewolucyjnego fiksu są następujące:
Zanim zaczniemy zwijać gołąbki, należy ugotować kapustę.
A przed wyruszeniem w drogę należy zebrać drużynę! Ja blanszuję pojedyncze liście. I to wystarcza.
Nie może być ona zbyt twarda, ani rozgotowana, tak aby gołąbki nie rozwinęły się w garnku podczas gotowania.
Wystarczy je tak gęsto poukładać, żeby nie miały szansy się rozwinąć.
Do ich przygotowania najlepiej używać jeszcze gorących liści kapusty.Niestety takimi liśćmi łatwo się poparzyć,
Na szczęście człowiek jest stworzeniem rozumnym, które potrafi korzystać z narzędzi, nie musi wyławiać liści z garnka gołymi rękami.
a co gorsza przygotowanie całej potrawy wymaga czasu i umiejętności.
A użycie fiksu cofa zegarek i nie trzeba umieć niczego, nawet czytać.
(Cytaty pochodzą ze strony producenta.)
Rewolucyjny fiks kosztuje ok. 3,5 zł i zawiera bułkę tartą, białko jajka w proszku, niezidentyfikowany tłuszcz roślinny i przyprawy. Najdroższa bułka tarta na świecie.
13 października 2010
U źródeł kruchości, czyli jak zrobić kruche ciasto
U źródeł kruchości, czyli jak zrobić kruche ciasto
Tajemnice kruchego ciasta
Rzeczy najprostsze, wbrew pozorom, bywają najtrudniejsze. Zachowanie elegancji stroju wymaga dużego wyczucia, a wierne stosowanie się do zwięzłych przepisów, w których lista składników jest krótka, opiera się na zawieszeniu fantazji na kołku i pilnym wypełnianiu poleceń. Tutaj sprawy nie mają się inaczej: cztery składniki i zastosowanie się do prostych reguł są tajemnicą kruchego ciasta.
Składniki na klasyczne kruche ciasto
Klasyczne słodkie kruche ciasto robi się tylko z czterech składników: mąki, żółtek, cukru i masła. Odpowiednią konsystencję zapewniają proporcje masła do mąki: 1:2 (dwukrotnie więcej mąki niż masła). Reszta dodatków zależy od przepisu.
MĄKA - najlepsza jest krupczatka - daje lekko piaskową konsystencję ciasta i sprawia, że rozpływa się ono w ustach. Można również użyć zwykłej mąki pszennej, tortowej lub luksusowej. Mąkę należy przesiać.
ŻÓŁTKA - nadają kruchość, która jest kluczowa. Ciasto kruche z całymi jajkami nadaje się na tarty i spody do ciast, jest bardziej zwarte. Ciasto kruche z gotowanymi żółtkami jest bardziej sypkie, nadaje się np. do mazurków.
CUKIER - najlepszy jest cukier puder albo drobny cukier do wypieków.
MASŁO - prawdziwe, min. 82% tłuszczu mlecznego. Miksy, margaryny, smarowidła i inne takie tworzą ciasto w smaku podobne do kruchego, jednak o zupełnie innej konsystencji. Z margaryną kruche nie wychodzi, nic na to nie poradzę. Masło do kruchego ciasta powinno być schłodzone w lodówce i dość twarde.
INNE DODATKI - i tutaj zdarzają się przyprawy - np. cukier waniliowy lub cynamon (polecam) albo aromaty (nie polecam). W wielu przepisach pojawia się proszek do pieczenia - właściwie nie wiem po co, bo jak sama nazwa wskazuje, kruche ma być KRUCHE, a nie wyrośnięte i puszyste, co zapewnia proszek do pieczenia. Takie przepisy radzę odrzucić albo pominąć w nich proszek. Czasem do kruchego dodaje się mąkę ziemniaczaną (wchłania wodę i właściwie spełnia takie zadanie jak ugotowane żółtka) .
Ręczne wyrabianie kruchego ciasta
Przesianą mąkę wysypujemy na stolnicę (optymalna jest marmurowa, ale drewniana też dobra) lub na blat, następnie kładziemy na niej schłodzone masło i siekamy je również schłodzonym nożem, mieszając z mąką. Kiedy masło jest już pokrojone na małe kawałeczki (wielkości np. karty SIM do telefonu), dodajemy pozostałe składniki: cukier puder i żółtka. Wyrabiamy wszystko czubkami palców, jak najszybciej. Zbyt długo wyrabiane ciasto kruche będzie twarde i niesmaczne (z tłuszczu pod wpływem ciepła dłoni wydziela się woda, która wiąże się z glutenem w mące, utwardzając ciasto). Po wyrobieniu zawijamy ciasto w folię i wkładamy do lodówki na minimum 30 minut.
Jeśli mamy robot kuchenny lub mikser z hakami do wyrabiania ciasta, najlepiej jest go zatrudnić do kruchego - będzie wtedy idealne. Mieszadła i miskę możemy również schłodzić przed wyrabianiem, razem z masłem.
Rzeczy najprostsze, wbrew pozorom, bywają najtrudniejsze. Zachowanie elegancji stroju wymaga dużego wyczucia, a wierne stosowanie się do zwięzłych przepisów, w których lista składników jest krótka, opiera się na zawieszeniu fantazji na kołku i pilnym wypełnianiu poleceń. Tutaj sprawy nie mają się inaczej: cztery składniki i zastosowanie się do prostych reguł są tajemnicą kruchego ciasta.
Składniki na klasyczne kruche ciasto
Klasyczne słodkie kruche ciasto robi się tylko z czterech składników: mąki, żółtek, cukru i masła. Odpowiednią konsystencję zapewniają proporcje masła do mąki: 1:2 (dwukrotnie więcej mąki niż masła). Reszta dodatków zależy od przepisu.
MĄKA - najlepsza jest krupczatka - daje lekko piaskową konsystencję ciasta i sprawia, że rozpływa się ono w ustach. Można również użyć zwykłej mąki pszennej, tortowej lub luksusowej. Mąkę należy przesiać.
ŻÓŁTKA - nadają kruchość, która jest kluczowa. Ciasto kruche z całymi jajkami nadaje się na tarty i spody do ciast, jest bardziej zwarte. Ciasto kruche z gotowanymi żółtkami jest bardziej sypkie, nadaje się np. do mazurków.
CUKIER - najlepszy jest cukier puder albo drobny cukier do wypieków.
MASŁO - prawdziwe, min. 82% tłuszczu mlecznego. Miksy, margaryny, smarowidła i inne takie tworzą ciasto w smaku podobne do kruchego, jednak o zupełnie innej konsystencji. Z margaryną kruche nie wychodzi, nic na to nie poradzę. Masło do kruchego ciasta powinno być schłodzone w lodówce i dość twarde.
INNE DODATKI - i tutaj zdarzają się przyprawy - np. cukier waniliowy lub cynamon (polecam) albo aromaty (nie polecam). W wielu przepisach pojawia się proszek do pieczenia - właściwie nie wiem po co, bo jak sama nazwa wskazuje, kruche ma być KRUCHE, a nie wyrośnięte i puszyste, co zapewnia proszek do pieczenia. Takie przepisy radzę odrzucić albo pominąć w nich proszek. Czasem do kruchego dodaje się mąkę ziemniaczaną (wchłania wodę i właściwie spełnia takie zadanie jak ugotowane żółtka) .
Ręczne wyrabianie kruchego ciasta
Przesianą mąkę wysypujemy na stolnicę (optymalna jest marmurowa, ale drewniana też dobra) lub na blat, następnie kładziemy na niej schłodzone masło i siekamy je również schłodzonym nożem, mieszając z mąką. Kiedy masło jest już pokrojone na małe kawałeczki (wielkości np. karty SIM do telefonu), dodajemy pozostałe składniki: cukier puder i żółtka. Wyrabiamy wszystko czubkami palców, jak najszybciej. Zbyt długo wyrabiane ciasto kruche będzie twarde i niesmaczne (z tłuszczu pod wpływem ciepła dłoni wydziela się woda, która wiąże się z glutenem w mące, utwardzając ciasto). Po wyrobieniu zawijamy ciasto w folię i wkładamy do lodówki na minimum 30 minut.
Jeśli mamy robot kuchenny lub mikser z hakami do wyrabiania ciasta, najlepiej jest go zatrudnić do kruchego - będzie wtedy idealne. Mieszadła i miskę możemy również schłodzić przed wyrabianiem, razem z masłem.
Zobacz moje przepisy na kruche ciasto!
4 sierpnia 2010
Alchemia biszkoptu
Alchemia biszkoptu
Dawniej przepisy na Zawsze Rosnący Idealny Biszkopt przekazywane były w gronie rodzinnym i z pokolenia na pokolenie udoskonalane. Teraz internet pęka w szwach od przepisów na biszkopt do tortu. Trudno spośród nich wybrać najlepszy.
Biszkoptowa rewolucja
Rzut oka na historię tego ciasta, wymyślonego prawdopodobnie przez Włochów, a doprowadzonego do obecnej formy przez kucharzy angielskich i francuskich upewnia, że biszkoptowa rewolucja polegała na zrezygnowaniu ze standardowego wtedy spulchniacza - drożdży. Gąbczasta struktura - wszak po angielsku biszkopt to sponge cake - powstawała w wyniku pęcznienia bąbelków powietrza wtłoczonych w masę podczas przygotowywania.
Pod koniec XIX wieku August Oetker wynalazł substancję chemiczną wspomagającą rośnięcie ciasta: proszek do pieczenia. Dzięki temu wynalazkowi życie wielu gospodyń stało się prostsze, a w dobie boomu na proszek powstało wiele znanych do teraz przepisów na ciasta proszkowe (np. Red Velvet, Devil's Cake).
Prostota broni się sama
Obecnie na fali slowfoodowego powrotu do tradycji odkopujemy przepisy babć i mam. Często są to receptury wręcz ascetyczne, ale takie właśnie lubię najbardziej: prostota broni się sama, pod warunkiem, że używa się najlepszych możliwych składników i włoży się w przygotowanie trochę starań i serca.
Ubijam pianę ręczną sprężyną, mieszam masę drewnianą łyżką, zamykam powietrze w tysiącach maleńkich klateczek. Jak dawniej. Mój idealny biszkopt składa się z jajek, cukru i mąki. Tylko tyle - i aż tyle. Bo jajka są duże i z wolnego wybiegu, cukier drobny, a mąka dokładnie przesiana.
Przepis na biszkopt, który zawsze się udaje: klik.
Biszkoptowa rewolucja
Rzut oka na historię tego ciasta, wymyślonego prawdopodobnie przez Włochów, a doprowadzonego do obecnej formy przez kucharzy angielskich i francuskich upewnia, że biszkoptowa rewolucja polegała na zrezygnowaniu ze standardowego wtedy spulchniacza - drożdży. Gąbczasta struktura - wszak po angielsku biszkopt to sponge cake - powstawała w wyniku pęcznienia bąbelków powietrza wtłoczonych w masę podczas przygotowywania.
Pod koniec XIX wieku August Oetker wynalazł substancję chemiczną wspomagającą rośnięcie ciasta: proszek do pieczenia. Dzięki temu wynalazkowi życie wielu gospodyń stało się prostsze, a w dobie boomu na proszek powstało wiele znanych do teraz przepisów na ciasta proszkowe (np. Red Velvet, Devil's Cake).
Prostota broni się sama
Obecnie na fali slowfoodowego powrotu do tradycji odkopujemy przepisy babć i mam. Często są to receptury wręcz ascetyczne, ale takie właśnie lubię najbardziej: prostota broni się sama, pod warunkiem, że używa się najlepszych możliwych składników i włoży się w przygotowanie trochę starań i serca.
Ubijam pianę ręczną sprężyną, mieszam masę drewnianą łyżką, zamykam powietrze w tysiącach maleńkich klateczek. Jak dawniej. Mój idealny biszkopt składa się z jajek, cukru i mąki. Tylko tyle - i aż tyle. Bo jajka są duże i z wolnego wybiegu, cukier drobny, a mąka dokładnie przesiana.
Przepis na biszkopt, który zawsze się udaje: klik.
30 kwietnia 2010
Food miles
Food miles
Post Krytyka o nowalijkach sprowadzanych zza mórz i oceanów przypomniał mi o ciekawej kwestii, z jaką zetknęłam się przy okazji implementacji idei Slow Food w moje codzienne życie.
Jednym z założeń Slow Foodu jest wspieranie rynków lokalnych poprzez kupowanie i spożywanie produktów wyprodukowanych możliwie blisko miejsca, w którym mieszkamy. W praktyce oznacza to znalezienie najbliższej piekarni, masarni, mleczarni i konsekwentne zakupy ich wyrobów. Kupując żywność importowaną czy sygnowaną przez wielkie korporacje mamy niemalże gwarancję, że przejechała ona setki kilometrów, które obarczają ją dużym ładunkiem tzw. food miles, czyli energii zużytej na transport.
Oczywiście w przypadku niektórych produktów trudno wspierać rynki lokalne - w Polsce na przykład nie hoduje się kawy, herbaty, kakao, ryżu i wielu innych rzeczy, które są dla nas chlebem powszednim. Nie namawiam jednak nikogo do rozpoczęcia hodowli ryżu na balkonie! Liczenie food miles wystarczy zacząć od pojemnika na chleb.
I tu niespodzianka - bo może się okazać, że najbliższe piekarnie dostarczają pieczywo na przeciwległy koniec miasta, a do osiedlowego spożywczaka chleb przyjeżdża z sąsiedniego województwa. Tak jest na przykład w krakowskiej dzielnicy Krowodrza. Warto to sprawdzić, jeśli nie piecze się samemu czy nie kupuje bezpośrednio w miejscu produkcji - wystarczy spytać w sklepie o dostawcę pieczywa.
Ja mam szczęście - do najbliższego sklepu spożywczego pieczywo dostarcza piekarnia Grzegorza Krupy, produkująca między innymi naturalny chleb na zakwasie, który cieszy się rekomendacją Slow Food Polska.







