- Dzień dobry! Czy wpuścisz... czy wpuści pani księdza? - zająknął się jeden z ministrantów po fałszywym odśpiewaniu kolędy.
- Wpuszczę - przytaknęłam. (Jak pisałam, do pracy nie wpuściłam.)
- A ma pani wodę święconą?
- Nie mam.
- To my nalejemy! - zapalił się młodszy ministrant, po czym wyłuskał z foliowej torby litrową plastikową butelkę o charakterystycznym kształcie "z talią".
Okazało się, że krzyż stojący nie był potrzebny, a w roli świec wystąpiły pogrzebacze podgrzewacze*. Pozdrowienia dla Joasi, dzięki której na naszych białych drzwiach widnieje dumne C+M+B 2012.
* Przepraszam za ten błąd, nie wiem, co mi przyszło do głowy. Nawet nie mam pogrzebacza!
* Przepraszam za ten błąd, nie wiem, co mi przyszło do głowy. Nawet nie mam pogrzebacza!

5 comment(s):
Hehehe - a spodziewałaś się, że noszą w kryształowej karafce? W kościele to z wiadra chochelką się czerpie do własnego słoika/butelki.
U nas ministranci nie przynoszą, jak nie masz to wystarczy zwykła, ksiądz sam sobie poświęci - tylko mu trzeba powiedzieć, że to kranówa.
U nas ksiądz przychodzi zaopatrzony we własną wodę święconą!
Blancari, spodziewałam się... No nie wiem, jakiejś butelki, ale nie plastikowej po coli...
W moim rodzinnym mieście ksiądz ma własne srebrne kropidło i własną wodę święconą. Prawdę mówiąc, to dla mnie święcona, kranówka, źródlana czy przefiltrowana niczym się nie różnią, ale staram się szanować poglądy religijne innych :-)
A nie było komentarzy o życiu w grzechu? I że popełniacie grzech ciężki [jeśli nie chodzicie do komunii w Wielkanoc] albo świętokradztwo [jeśli chodzicie, mimo grzechu na sumieniu]?
Savil
Nie było ani komentarzy, ani pytań o jakiekolwiek sakramenty czy sprawy religijne poza "czy myśleliśmy o ślubie".
Nagada się, jak do niego pójdziemy w tej sprawie...
Prześlij komentarz