10 stycznia 2012

Sacrum i profanum

- Dzień dobry! Czy wpuścisz... czy wpuści pani księdza? - zająknął się jeden z ministrantów po fałszywym odśpiewaniu kolędy.
- Wpuszczę - przytaknęłam. (Jak pisałam, do pracy nie wpuściłam.)
- A ma pani wodę święconą?
- Nie mam.
- To my nalejemy! - zapalił się młodszy ministrant, po czym wyłuskał z foliowej torby litrową plastikową butelkę o charakterystycznym kształcie "z talią". 

Okazało się, że krzyż stojący nie był potrzebny, a w roli świec wystąpiły pogrzebacze podgrzewacze*. Pozdrowienia dla Joasi, dzięki której na naszych białych drzwiach widnieje dumne C+M+B 2012.

* Przepraszam za ten błąd, nie wiem, co mi przyszło do głowy. Nawet nie mam pogrzebacza!

5 comment(s):

Blancari pisze...

Hehehe - a spodziewałaś się, że noszą w kryształowej karafce? W kościele to z wiadra chochelką się czerpie do własnego słoika/butelki.

U nas ministranci nie przynoszą, jak nie masz to wystarczy zwykła, ksiądz sam sobie poświęci - tylko mu trzeba powiedzieć, że to kranówa.

Aleksandra pisze...

U nas ksiądz przychodzi zaopatrzony we własną wodę święconą!

Olga Cecylia pisze...

Blancari, spodziewałam się... No nie wiem, jakiejś butelki, ale nie plastikowej po coli...

W moim rodzinnym mieście ksiądz ma własne srebrne kropidło i własną wodę święconą. Prawdę mówiąc, to dla mnie święcona, kranówka, źródlana czy przefiltrowana niczym się nie różnią, ale staram się szanować poglądy religijne innych :-)

Anonimowy pisze...

A nie było komentarzy o życiu w grzechu? I że popełniacie grzech ciężki [jeśli nie chodzicie do komunii w Wielkanoc] albo świętokradztwo [jeśli chodzicie, mimo grzechu na sumieniu]?

Savil

Olga Cecylia pisze...

Nie było ani komentarzy, ani pytań o jakiekolwiek sakramenty czy sprawy religijne poza "czy myśleliśmy o ślubie".

Nagada się, jak do niego pójdziemy w tej sprawie...

 

Blog Template by BloggerCandy.com | Edited by On & my sElf