Zbieżność nazwisk
Diabeł z pudełka
Miejska jazda na rowerze
![]() |
| foto: http://www.fibers.com/ |
Chłodnik litewski
Co roku na wiosnę chodzi za mną myśl o chłodniku litewskim. Myślałam długo, że to skomplikowana potrawa - bo przepis nałożył mi się w głowie na barszcz ukraiński, którego głównym składnikiem, jak pamiętałam, jest wywar z cielęciny.Ale sięgnęłam do książki Hanny Szymanderskiej "Sekret kucharski, czyli co jadano w Soplicowie" i dokształciłam się. Byłam zaskoczona, jaki prosty jest ten chłodnik! Potem wystarczyło tylko poczekać, aż On wyjedzie na męski wyjazd (przetwory mleczne to nie jest coś, co lubi najbardziej), upolować botwinkę i... voila! Zrobić obiad na różowo. W godzinę, łącznie ze studzeniem buraczków.
Serce domu
Coś z niczego
![]() |
| Genialny wynalazek, czyli magnesy z nazwami podstawowych produktów spożywczych. Można zrobić samemu, np. na podstawie tego poradnika. |
Ja tak zwykle mam w weekendy, kiedy tuż przed śniadaniem okazuje się, że żeby zjeść ten podobno najważniejszy posiłek w ciągu dnia, musiałabym wyjść z domu. A komu by się chciało na głodnego myć, czesać i ubierać?
Badanie preferencji
Jestem Edukatorem Stylu!
W zeszłym roku z głupia frant wypełniłam ankietę na stronie firmy DUKA, szwedzkiej marki oferującej artykuły z dziedziny wyposażenia wnętrz.Kiedy przyszły do mnie łyżeczki do przystawek SHOW (spory problem, bo nie miałam pomysłu, co można podać na takich łyżeczkach), pogotowałam trochę, zastawiłam stół, zrobiłam zdjęcia i... voila!
Psychoanaliza
Duszki leśne
Left is the new right
Jechałam wczoraj rano Sławkowską. Jak to jest, że zawsze, kiedy coś mi się przydarza, to jest tam? I to rano, kiedy asfalt jest mokry i śliski. Czy na tej ulicy jest jakieś zakrzywienie czasoprzestrzeni?Filozofia czosnku
Zbir tkwi w zbiorze, czyli o liczebnikach zbiorowych
Oprócz apostrofów i ekspansywnej końcówki -a na moim podium w konkursie na najbardziej wkurzające błędy językowe jest i trzecia sprawa - liczebniki zbiorowe. Bywa, że nadużywam słów "generalnie", "osobiście" i "dokładnie", często zdarza mi się powiedzieć "oglądnąć" czy "po najmniejszej linii oporu" albo użyć słowa "ilość" w znaczeniu "liczba". W końcu nobody's perfect, błędy każdemu się zdarzają. Ale przez gardło ani przez klawiaturę mi nie przejdzie coś takiego, co poniżej...Sponsoring
Męskie widzenie kolorów II
- Większość materiałów jest w tym takim łososiu - powiedziała Es.
- Czy mówiąc "łosoś" masz na myśli ten kolor numer sto siedemdziesiąt ileś? - odpowiedział pytaniem na pytanie W.
Ale to nie był KLASYCZNY łosoś.
Outlet
Męskie widzenie kolorów
Rozmawianie z roślinami
— Pożegnajcie się z waszym przyjacielem - mawiał. - Po prostu nie potrafił dać sobie rady...
Następnie opuszczał mieszkanie z występną rośliną i wracał około godzinę później z wielką, pustą doniczką, którą ustawiał w widocznym miejscu. Rośliny były najprzepyszniejsze, najzieleńsze i najpiękniejsze w całym Londynie. A także najbardziej przerażone." [Neil Gaiman & Terry Pratchett "Dobry Omen"]
Rowerzystka w obronie słuchawek
Proste zasady rowerowego savoir-vivre'u opublikowano na stronie I Bike Krakow, a w komentarzach prawie od razu pojawiły się ciekawe opinie na temat tzw. "słuchawkowiczów".Backup
Dwa wymiary
Prawo własności
- Widział ktoś mój kubek? - zagadnęłam wchodząc do męskiego pokoju.
- Nie. A jak wyglądał? - mruknęli zapracowani panowie.
- Biały, z napisem "Akademia kobiet aktywnych".
- Z takiego to i tak bym nie wypił - prychnął nieco urażony Ch.
Definitywnie definicja
Wspomniany tutaj B. chciał, żebyśmy zrobili "coś prostego".
- Rozumiem, że chcecie coś spójnego z tym ostatnim? - drążył K.
- Przez "proste" rozumiem "kreatywne" - przytaknął B.
9 dni
2 wycieczki rowerowe
1 posprzątana szafa
2 stare t-shirty przerobione na 2 opaski i 2 bransoletki
1 posprzątany balkon
7 opróżnionych paczek z nasionami
0 kiełkujących roślin
3 przeczytane książki
3 obejrzane filmy
(+ 1 seria serialu dla nastolatek)
1 wojna wydana cellulitowi
1/3 choreografii na początek czerwca
Ale odpoczęłam.
A co Wy robiliście?
Lokalny patriotyzm dziwnie pojmowany
Pisałam kiedyś tutaj o tym, jak trudno mi odpowiedzieć na proste pytanie "skąd jesteś?". Obecnie dziewiąty rok mieszkam w Krakowie, ale to przecież nie zmienia mojego miejsca urodzenia. Nie jestem "stąd". Jestem, jak to pogardliwie mówią tutejsi, przyjezdna - a gdybym wróciła do rodzinnej miejscowości, na pewno słyszałabym równie pogardliwe określenie "gorolka".
Gringo, cepry i hanysy
Niechęć do obcych jest mechanizmem społecznym mającym korzenie w początkach ludzkości - m.in. chroniącym przed zbytnim zagęszczeniem na danym terenie, które mogłoby okazać się zabójcze dla wszystkich zamieszkujących go grup. Stąd te określenia, każde znaczące tyle co "obcy". Każdy chyba wie, że bez szufladkowania nie da się żyć. Stereotypy będą nam zawsze towarzyszyć. Sama się odnoszę czasami z ironią do tych utartych opinii, nawet ostatnio, przy okazji tekstu o wodzie pisałam o rzekomym skąpstwie krakowian i poznaniaków. Czuję, że w żartach wolno mi robić. Dlaczego? Bo w rzeczywistości, tak na serio, nie postrzegam ludzi przez pryzmat miejsca ich urodzenia czy zamieszkania. I sama nie chcę być tak postrzegana.
Bez przesady
Pochodzę ze Śląska, gdzie przecież wszyscy są górnikami i piją na umór, a trawa jest szara. Od lat mieszkam w Krakowie, gdzie przecież wszyscy są skąpi i liczą każdy grosz. Kiedyś powinnam nienawidzić mieszkańców Zagłębia, a teraz niby warszawiaków? Ależ, na litość, mamy XXI wiek! Ludzie przeprowadzają się za rodziną, pracą, mieszkaniem. Nie tkwimy w miejscu fizycznie, więc ruszmy też nasze skostniałe poglądy, animozje i święte wojny zostawiając kibicom sportowym. Doprawdy, mamy chyba ważniejsze problemy niż to, gdzie się ktoś urodził czy wychował.


